Zapach, który działa na Twoje emocje. Jak olejki eteryczne docierają tam, gdzie inne kosmetyki nie potrafią?
Olejki eteryczne zyskują coraz większą popularność – i wcale mnie to nie dziwi. Sama po ciężkim dniu chętnie włączam dyfuzor z ulubionymi olejkami, których mam naprawdę pokaźną kolekcję. Wybór konkretnego zapachu zależy od moich potrzeb, od tego, jak się w danej chwili czuję, a nawet od pory roku. Zimą sięgam po cięższe, żywiczne nuty – w moim mieszkaniu króluje wtedy świerk czarny, cynamon, eukaliptus, imbir, lawenda i wiele innych. Latem zdecydowanie więcej cytrusów, a podczas pracy mieszam je z rozmarynem dla lepszej koncentracji.
I właśnie tutaj warto się zatrzymać. Olejki eteryczne to nie tylko miły aromat – to skoncentrowana apteczka na wiele dolegliwości. Zawierają substancje o bardzo różnorodnym działaniu, zależnym od konkretnego olejku. Jedne działają pobudzająco i stymulują koncentrację, inne relaksują, odprężają, a niekiedy nawet ułatwiają zasypianie.
Lotne cząsteczki zawarte w olejkach, wdychane wraz z powietrzem, dostają się do płuc i wchłaniają się do krwiobiegu. Ale to jeszcze nie koniec tej drogi.
Nasz mózg jest chroniony przez tak zwaną barierę krew-mózg (BBB) – niezwykle szczelny filtr, który pilnuje, by żadne szkodliwe substancje ani toksyny nie przedostały się do ośrodkowego układu nerwowego. Większość leków i składników odżywczych jest zbyt duża, by przez nią przejść.
I tu pojawia się fenomen olejków eterycznych.
Ich cząsteczki są mikroskopijne i rozpuszczalne w tłuszczach. Dzięki temu potrafią przenikać przez tę barierę, docierając bezpośrednio do mózgu, gdzie oddziałują na neuroprzekaźniki – m.in. serotoninę i dopaminę. Stąd właśnie bierze się ich działanie odprężające, wyciszające czy pobudzające.
Co ważne, żeby skorzystać z dobrodziejstw olejków eterycznych, wcale nie musisz sięgać po inhalacje. Genialnym sposobem na wykorzystanie ich pełnego potencjału jest stosowanie zewnętrzne – w formie kosmetyku, w odpowiednim rozcieńczeniu. Warto jednak pamiętać, że wiele olejków eterycznych nie nadaje się do nakładania bezpośrednio na skórę – stosowane w niewłaściwy sposób mogą ją podrażnić.

Stosowane prawidłowo, mogą przynieść mnóstwo korzyści. Do tej pory skupiałam się głównie na ich wpływie na układ nerwowy, ale niektóre olejki eteryczne działają też zbawienny wpływ na skórę – zmniejszają stan zapalny i wspomagają jej regenerację.
Przykładowo, lawenda wąskolistna (Lavandula angustifolia) ma potwierdzone badaniami klinicznymi działanie przeciwłuszczycowe*. Odpowiedzialne za to są przede wszystkim linalol i octan linalilu – związki wchodzące w skład tego olejku.
Olejek lawendowy znajdziesz w mojej autorskiej kompozycji zapachowej – Botanicznym lekkim olejku dla ciała i zmysłów Eliksir Równowagi. Działa tu na dwóch płaszczyznach: jako aromaterapia wdychana podczas nakładania, a jednocześnie bezpośrednio pielęgnuje skórę. Po więcej informacji zapraszam do opisu kosmetyku – kliknij TEN link.
Skoro wiemy, że olejki eteryczne mają bezpośredni wpływ na nasze neuroprzekaźniki, warto dać im przestrzeń do działania. Jeśli nakładasz olejek w biegu, z oczami przyklejonymi do ekranu telefonu, Twój mózg nadal jest bombardowany niebieskim światłem i powiadomieniami. Odłożenie telefonu na zaledwie 15 minut pozwala układowi nerwowemu naprawdę skorzystać z tej roślinnej terapii. To czas, w którym biologia i rzemiosło pracują razem nad Twoim spokojem.
Uściski
Ala | off.up
* Front Pharmacol. 2022 Aug 5:13:913174.
